wtorek, 10 czerwca 2014

Pieski do adopcji

Od kilku dni jest wyjątkowo upalnie. W temperaturze 30 stopni trudno jest pracować z większością materiałów, dlatego na jakiś czas postanowiłam wrócić do filcowania. A, że w ostatni weekend, na jednym ze stoisk prudnickiej hali, zaopatrzyłam się w zgrabny zestaw 5 kolorów czesanki, więc od razu po powrocie zabrałam się do pracy :)
Powstały aż trzy maleńkie pieski, dla których bez chwili zastanowienia zorganizowałam miniaturowe legowiska, miski z jedzeniem i zabawki. Wszystko ręcznie robione, dopasowane i skompletowane :)


Dlaczego zrobiłam aż trzy psiaki? Z prostego powodu - długo nie mogłam się zdecydować na konkretną rasę i kolor :) Ba, nie potrafiłam wybrać odpowiedniej pozycji, dlatego dwa z nich grzecznie siedzą...


 ... a trzeci, ten biały w czarne łaty, najbardziej niesforny, stoi na tylnych łapkach, z merdającym ogonkiem i wyciągniętym pyszczkiem :)

Mam nadzieję, że moi nowi podopieczni przypadną Wam do gustu, a jeśli chcielibyście zaopiekować się którymś z nich, zapraszam do sklepiku :)



poniedziałek, 9 czerwca 2014

Relacja z wystawy i wyróżnienie

Dziś zapraszam do obejrzenia kilku zdjęć z wystawy w Prudniku, która odbyła się 6-8 czerwca 2014r. :)




Miniaturowy Świat Lady Fanaberii spotkał się z Waszym ogromnym zainteresowaniem, za co bardzo Wam dziękujemy! Nasze stoisko, pomimo gorąca panującego przez cały weekend, odwiedziło mnóstwo osób :) Cieszę się, że mogliśmy poznać tylu ciekawych ludzi, opowiedzieć o naszych pracach i zaprezentować ręcznie robione miniaturki. Rozdaliśmy przy tym aż kilkaset wizytówek i ulotek!

Miniaturami kolekcjonerskimi zainteresowani byli sami organizatorzy wystawy, a nawet Radio Opole! (dziękujemy za krótkie wywiady) :)

 

Co więcej - nasze stoisko zostało nagrodzone!!!
Otrzymaliśmy wyróżnienie w konkursie na "Najciekawsze Stoisko Wystawowe" - dyplom, kryształowe trofeum (które od wczoraj zdobi naszą pracownię) i nagrodę rzeczową. Jeszcze raz bardzo dziękujemy :)



To były trzy wyjątkowe dni pełne wrażeń. Cieszę się, że mogliśmy poznać pozostałych wystawców, a podobno przez większość z nich uważani byliśmy za najsympatyczniejszą parę w całej hali wystawowej :)

Mam nadzieję, że to dopiero początek naszej stoiskowo-wystawienniczej przygody :) Mamy jeszcze wiele pomysłów i planów do zrealizowania! 

wtorek, 3 czerwca 2014

Róże, róże...

Z tematem miniaturowych drzewek zmagałam się już wiele razy (pamiętacie np. jesienny bookend?). Najbardziej przypadły mi do gustu drzewka właśnie z maleńkimi różyczkami, powstawały więc różne ich wersje kolorystyczne. Moim zdaniem takie małe drzewka doskonale pasują do każdego miniaturowego wnętrza, bez względu na jego styl. Są świetnym dodatkiem i idealnym dopełnieniem każdej aranżacji :)

Cieszę się, że w moim warsztacie panuje teraz temat właśnie takich drzewek - tym razem w romantycznym różu, z kokardkami w kolorze ecru:


A "przy okazji" powstało też mnóstwo małych różyczek w przeróżnych kolorach i odcieniach, które wykorzystałam do zrobienia biżuterii. Sama uwielbiam zwłaszcza kolczyki z różami (tak, przyznaję, że na własny użytek mam sporo takich par...), więc mam nadzieję, że i Wam się spodobają :)
Udało mi się skomponować dość zgrabne kompleciki w różnych wersjach kolorystycznych. Jak widzicie przygotowania do targów rękodzieła idą pełną parą :) O szczegółach opowiem Wam już niedługo!

sobota, 31 maja 2014

Mały miś, gruby miś...

Na pewno większość z Was pamięta bajkę o Misiu Uszatku :)

To jedna z kilku moich ulubionych bajek z dzieciństwa. Dlaczego? Teraz, jako osoba dorosła mogłabym powiedzieć, że dlatego, bo te bajki miały bardzo mądrą treść, faktycznie czegoś uczyły i zawsze kończyły się morałem. Ale kiedy byłam mała, to bajki były dla mnie miniaturowym światem z maleńkimi domkami, maleńkimi ludzikami, zwierzątkami i mnóstwem maleńkich drobiazgów. To był prawdziwy miniaturowy świat. I NIGDY nawet do głowy mi nie przyszło, że postaci z takich bajek mogłyby być większe choćby od dłoni! Że mogłyby mieć wymiar dorosłego człowieka.  Byłam przekonana, że Miś Uszatek jest maleńki i mieszka w swoim maleńkim domku, z maleńkim łóżeczkiem i stoliczkiem i lampką...
O, takim jak ten:


Pokój Misia Uszatka odtworzyłam oczywiście na podstawie bajek. Układ pokoiku się zgadza, tapety starałam się zrobić identyczne, okno z karniszem także. Choć w różnych odcinkach mebelki i ich rozkład się zmieniały, ja wybrałam najbardziej charakterystyczne dla serialu łóżko (przywitałam się ze sztuką metaloplastyki) ze śliczną pościelą (przeprosiłam się z moją maszyną do szycia). Konieczne było także zrobienie nocnego stolika z lampką, obrazka z motywem misia (nad łóżkiem) i kilku innych stałych akcesoriów. Reszta to moja wyobraźnia, posilona kolejnymi odcinkami bajki o Misiu Uszatku, których ostatnio obejrzałam mnóstwo :)

Lampka, wiadomo - świecić powinna. Dlatego w nocy mój maleńki pokoik wygląda tak:

I jeszcze jedno. Tak, bo sam pokój to nie wszystko :) Oprócz niego, do kompletu dorobiłam sobie zdjęcie. To kadr z 2 odcinka o Misiu Uszatku, oprawiony w stareńką ramkę z dzieciństwa :)
 


A na koniec - jak to na koniec - tekst piosenki z "Misia Uszatka" :) 
Skoro ja ją śpiewam od kilku dni, to może Wy też się zarazicie :)

"Pora na dobranoc,
bo już księżyc świeci.
Dzieci lubią misie,
misie lubią dzieci."



wtorek, 27 maja 2014

Lady Fanaberia i publikacja!

Moi Kochani, najwyższy czas czymś się pochwalić.
Dawno już zapowiadany artykuł o mojej ukochanej pasji został dzisiaj opublikowany w czasopiśmie "Relaks" :)


Za spotkanie bardzo serdecznie dziękuję pani dziennikarce, oraz fotografowi :)
Propozycja wywiadu była mnie mnie sporym wyróżnieniem!
A Was zapraszam do przeczytania reportażu o o mnie, czyli o Lady Fanaberii i zakupów czasopisma w najbliższym kiosku :) Gazeta będzie dostępna przez najbliższe dwa tygodnie.


Dom królika

Ostatnio zapowiadałam temat 'eco', a dziś obiecany post ze zdjęciami efektu końcowego pracy z nietypowymi dla mnie materiałami - kamykami i gałązkami.
To "Dom królika"- projekt zupełnie inny od poprzednich, dla mnie niecodzienny i zrealizowany z przymrużeniem oka ;)

Tak, to mieszkanie dla królika z Sylvanian Families :) Skala? Mniej więcej 1:24. A wymiary domku to 26x14x18cm.
Na wykonanie głównej ściany użyłam kory i gałązek, do tego zrobiłam półki z korzenia i kawałka bambusa. Wszystkie mebelki wykonane są oczywiście własnoręcznie, łącznie z piecykiem. A pościel udało mi się uszyć z drobnowzorkowych tkanin, wygranych ostatnio w konkursie :)
Zrobiłam też całą górę miniaturowych marchewek, oraz marchewkowych przetworów:



W kwestii dodatków zdecydowałam się na skarby matki natury, czyli moje znaleziska: maleńką hubę, szyszki, orzechy włoskie (prawdziwe!), suszone figi i trochę kamieni.


Zainspirowana książką Michaela Hoeye, w której Hermuks Tantamoq - mysi detektyw-amator - hodował w klatce biedronkę o imieniu Terfle, postanowiłam w moim miniaturowym domku zrobić podobnie. Klatkę z biedronką umieściłam przy łóżku :)
Dodałam też kilka 'rodzinnych' fotografii, które rozwiesiłam na wszystkich ścianach:

A jak mój maleńki domek wygląda od zewnątrz? Ma postać małego pagórka, obrośniętego trawą. 
W okrągłych oknach zrobiłam nawet trawiaste rolety.

Widać nawet mały komin z piecyka "kozy".

A na koniec mieszkanko nocą, bo wiecie przecież, że oświetlenie to podstawa :) Ścienna lampka własnej produkcji sprawdziła się bardzo dobrze :)

Ja zabieram się do kolejnego miniaturowego projektu, a Was zapraszam do komentowania, polubienia Miniaturowego Świata Lady Fanaberii na facebooku i zakupów w sklepiku :)


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...