Wszystko zaczęło się od drzwi.
Jakiś czas temu postanowiłam zrobić miniaturkę drzwi wejściowych do naszego mieszkania. Tak właściwie to bez konkretnego powodu, po prostu chciałam spróbować zrobić drzwi w skali 1:12. I udało mi się - zrobiłam je z drewna, które odpowiednio przycięłam, później zeszlifowałam i pomalowałam kilka razy ciemną bejcą.
Moje małe drzwi długo stały na biurku i niecierpliwie czekały na pomysł - były bardzo ciekawe jakie będzie ich przeznaczenie. A ja, raz częściej, raz rzadziej, zerkałam na nie, próbując je gdzieś "umiejscowić", znaleźć dla nich odpowiednie otoczenie, które będzie ich ozdobą i które jednocześnie podkreśli ich elegancki wygląd.
W końcu mi się to udało, wykorzystałam kilka maleńkich drobiazgów i zrobiłam podpórkę do książek, idealną na półkę w chłodne, jesienne dni:
A teraz po kolei - DRZWI - na szczęście zachowałam zdjęcia początkowych etapów ich powstawania:
Obok gotowych, zamontowanych już drzwi, postanowiłam umieścić pęk kluczy i domek dla ptaków:
A oto różane drzewko, w wielkiej donicy z kokardą:
A z drugiej strony pnączopodobna roślina (z prawdziwych gałązek):
Zrobiłam też miniaturowy, czarny parasol i wycieraczkę (z gumy i drewna).
A buciki, na czas sesji fotograficznej, pożyczyłam od mojej lalki Poli.
Do tego jesienny bukiet w zniszczonej donicy:
A na kostce brukowej troszkę trawy, kamyków i kilka nieuprzątniętych liści (tych opisanych tutaj):
Tak właśnie prezentuje się moja podpórka :) Mam nadzieję, że Wam się spodoba!
























































