niedziela, 29 września 2013

Jesienne liście

Sezon na zbiory i suszenie jesiennych liści już się zaczął...
Czy Wy też tak macie, że nie możecie oprzeć się ślicznym, kolorowym liściom, które - niby przypadkiem- leżą akurat przy Waszej drodze do pracy/szkoły/sklepu? Czy Was też kuszą tą różnobarwnością i kształtami? Czy nie macie wrażenia, że to nie jest przypadek, że akurat sekundę temu ten wspaniały liść spadł z drzewa dokładnie pod Wasze nogi? Jakże moglibyście go nie zabrać do domu?!
Oczyma wyobraźni widzicie już cały, kolorowy bukiet, który stoi w Waszym salonie. Pęk suszonych liści, pieczołowicie układanych między kartki książek, żeby za jakiś czas zrobić z nich... po prostu coś ładnego. Można by nimi ozdobić kartki urodzinowe, albo świeczniki, albo zrobić jakiś obrazek... Na pewno się przydadzą! Wszystkie! I jeszcze tamte! Weźmy na zapas!!

W ciągu ostatnich trzech przeprowadzek byłam zdumiona, widząc ilość ususzonych liści w moich książkach. Jakież wielkie było moje zdziwienie...
"ooo,to one jeszcze tu są?",
"zapomniałam o nich",
"o, i tutaj też",
"i tu!",
"tam też?!",
"o nie! czy wszędzie są zeschłe liście?!!"...
No tak, są wszędzie, bo moje maniakalne zbieractwo zawsze kończy się na pozostawieniu liści w książkach!

Coroczna segregacja i redukcja nie pomagają. Śliczne, kształtne, kolorowe liście znów, jak na złość, spadają pod nogi i kuszą. Wszystkie chcą być zabrane do domu. Wszystkie chcą być bukietami, kartkami, świecznikami i obrazeczkami. A i tak wszystkie zostaną w książkach, bo nawet wyrzucać mi szkoda :(

Ale wiecie co? Znalazłam na to sposób :)


Jeśli liście będą małe, malutkie, maleńkie.... nie, jeszcze mniejsze!... to wtedy będę mogła ich mieć dużo i będą zajmować mniej miejsca :)


...na jednej stronie książki zmieści się ich nie 1 albo 2, tylko 24!!


są takie śliczne, takie malutkie, takie kolorowe...


... takie doskonałe w swej doskonałości...


... więc może - skoro są takie maleńkie, skoro zajmują tak mało miejsca - to mogłabym zebrać ich troszkę więcej?

Jeszcze kilka.
I parę takich.
A tamten?
O, i taki...
Też go wezmę, przyda się...
WIĘCEJ!!
...

9 komentarzy:

  1. Bomba! Rewelacja! Czad!!!
    Zaraz biegnę z córcią na spacer po liście ;)
    Dzięki za super pomysł!!!

    OdpowiedzUsuń
  2. jak pięknie wyglądają takie malutkie na dłoni czy zadrukowanej kartce :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Super są ! Też mam takie punchery! Nie wpadłabym na to, żeby je w ten sposób wykorzystać. Jeśli pozwolisz zainspiruję się to jesiennej sesji <3

    Ja liści nie zbieram za to namiętnie zbieram żołędzie i kasztany.. potem przez całą zime wytrząsam je z kurtek, płaszczy, torebek...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, na temat żołędzi i kasztanów też mogłabym sporo napisać... Ale zerwałam już z tym nałogiem.
      Za to przerzuciłam się na szyszki... :(

      Usuń
  4. Pięknie wyglądają! Też ostatnio kupiłam punchera i zrobiłam kilka listków z liści - ale nie wpadłam na to, żeby zasuszyć je pomiędzy kartkami, więc się pozwijały. No i jak to robisz, że żyłkowania wychodzą tak symetrycznie? Mnie się nie udało...

    OdpowiedzUsuń
  5. Beautiful leaves! I love the colours.
    Geneviève

    OdpowiedzUsuń
  6. Urocze maleństwa i cudnie kolorowe. Magia normalnie :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Świetny pomysł. Super listki

    OdpowiedzUsuń
  8. Kobieto, masz cierpliwość :D

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...