poniedziałek, 20 lutego 2017

Mini milk cartons/ mleko w kartonach :)

Tym razem z miniaturowego jedzenia wybrałam do zrobienia mleko w kartonie. Będzie jak znalazł kiedy skończę prace nad mini lodówką :)




sobota, 18 lutego 2017

Peach halves in tins /Brzoskwinie w puszce

Ostatnio cały wolny czas wykorzystuję na wykonanie miniaturowego jedzenia. O ile owocki i warzywka już mam (tak, te kupione w Londynie podczas targów), to brakowało mi innych produktów spożywczych w wersji mini - słoiczków, pojemniczków, pudełek, kartoników, puszek i buteleczek... które wypełniłyby pustkę mojej maleńkiej lodówki, które mogłabym ustawiać w całej mojej mini kuchni, i które oczywiście sprawiłyby, że kuchnia będzie wyglądać bardziej prawdziwie...
A ponieważ, jak wiecie, z użyciem FIMO jestem trochę na bakier i nie pałamy do siebie sympatią, to staram się go użyć w moich pracach jak najmniej :D
A więc przedstawiam Wam miniaturowe metalowe puszki (z uchylonym wieczkiem) brzoskwiniami w syropie:








Przepis na wykonanie brzoskwinek znalazłam na YouTubie, polecam :) Dla takich FIMOwych laików jak ja to całkiem fajna sprawa :)

wtorek, 20 grudnia 2016

Kolorowo-owocowo, czyli zakupy :)

Robione nie przeze mnie, ale kupione na targach. Stosik miniaturowych owoców i warzyw w skali 1:12, czyli zapasy jedzenia zrobione, można zabierać się za gotowanie :)


Te w koszyczkach podobają mi się najbardziej :)
 

I jeszcze warzywka - przekrojona kapusta jest śliczna :)



poniedziałek, 19 grudnia 2016

Londyn okiem Lady Fanaberii

Londyn. Czyli kolejne miejsce, które udało mi się zwiedzić dzięki... miniaturom właśnie :)


Tym, którzy w Londynie już byli, zapraszam do obejrzenia zdjęć i odświeżenia wrażeń, a tych, którzy  Londyn nadal mają w planach, szczerze polecam wycieczkę! :)
A wszystkich zapraszam na relację trochę-z-przymrużeniem-oka :) Acha, ta w żółtym szaliku to jestem ja :)

Pogoda dopisała, a to chyba najważniejsze :) W Londynie było cieplej niż w Polsce i bez śniegu (ze względu na warunki pogodowe nasz malutki Wizzerek z zaśnieżonych Katowic wyleciał z godzinnym opóźnieniem, po uprzednim odlodzeniu...). Turystów pełno, co nawet mnie trochę zaskoczyło, bo co to, tyla turystów w grudniu...?! Multi kulti też tak jakoś mniej widoczne, niż się spodziewałam, po usłyszeniu opinii na temat Londynu przed wylotem. A i miasto całkiem bezpieczne naszym zdaniem. I ludzie sympatyczni :) I Polaków faktycznie sporo, więc akurat pod tym względem pogłoski potwierdzam :)


Pod względem architektury to myślę, że pod sporym wpływem spopularyzowania Londynu, mocno rozwiniętej turystyki i tym, że przez całe lata nauki j.angielskiego karmiona byłam obrazkami i symbolami Anglii, na miejscu miałam trochę wrażenie jakbym się znalazła na pocztówce, albo na okładce podręcznika do angielskiego - tu Big Ben, tam London Bridge, Tamiza, Buckingham Palace... wszędobylskie czerwone autobusy, skrzynki pocztowe itd :)

Centrum Londynu jest naprawdę piękne (ale ja to się już każdym europejskim miastem zachwycam, po zobaczeniu Chicago, osobiście wolę fikuśną architekturę, ozdoby, gzymsiki i oglądanie sklepowych wystaw, niż spacer aleją szklanych ścian :D ) Atrakcji turystycznych w Londynie jest pełno, a pięknych widoków tyle, że szkoda nawet na chwilę chować aparat fotograficzny :)

Jedzenie regionalne, czyli jeden z podstawowych punktów programu naszych wycieczek, zaliczone - fish&chips choć bez smaku, ale za to halal.


Sztuka uliczna całkiem interesująca:

A i pomniki też dość ciekawe ;)

I nawet z lotu ptaka można sobie Londyn obejrzeć, na przejażdżce szklaną kulą London Eye. Super!



A jakby ktoś wolał taniej i szybciej, to na piechotkę można wejść na The Monument i też widoki pooglądać:



I jeszcze certyfikat pokonania 311 stopni schodów dostaniemy :)

A potem jeszcze porobić więcej zdjęć:




Albo obejrzeć ozdoby na choinkę. Tu w ofercie Henryk VIII z żonami. Do kupienia osobno, albo w całym komplecie:

W Harrodsie na dziale zabawkowym zobaczymy imponującą budowlę z klocków lego, czyli Harrods w miniaturze. Plus dla osoby, która znajdzie na zdjęciach mini flagę Polski :)



W sklepie myśliwskim bażanty można pooglądać w szaliczkach. Fajnie, tak zimowo, nastrojowo :)

No i oczywiście można też odwiedzić dworzec King's Cross, gdzie po cierpliwym odczekaniu godzinki w długaśnej kolejne, zrobimy sobie pamiątkowe zdjęcie na peronie 9 i 3/4. A czemu by nie? :)



I sklep z magicznymi akcesoriami też można odwiedzić przy okazji :)


... gdzie czeka na nas kolejna miniatura! Hogwart! 


A potem, kiedy zrobimy małe zakupki...


... możemy stać się właścicielami paczki fasolek Wszystkich Smaków Bertiego Bottsa!!! :)


I tu się trochę cykam. Zgodnie z listą smaków fasolek, możemy trafić na smak dżdżownicy, wymiocin, wosku z uszu, brudu albo zgniłego jaja. Naprawdę jeszcze się cykam, ale obiecuję, że wnet otworzę i spróbuję :)

No i na koniec wieczorny widoczek. Prawdziwy, zrobiony aparatem, a nie ściągnięty z internetu. Magia Londynu :)

czwartek, 8 grudnia 2016

Kensington Dollhouse Festival 2016

Dosłownie kilka zdjęć z targów Kensington Dollhouse Festival, które odbyły się w ostatni weekend w Londynie. Zwiedzających było tak dużo, że nie miałam ani sekundy czasu na pstrykanie zdjęć... :)
Targi udane, Londyn zwiedzony (zdjęcia w kolejnym poście), a teraz zasłużony czas na odpoczynek po kilku bardzo ciężkich miesiącach pracy :)





środa, 30 listopada 2016

Christmas cookies! Świąteczne mini wypieki :)

Tym razem moje miniaturowe wypieki - pierniczki, ciasteczka w kształcie choinek, oraz słoiczki z Mikołajkowymi przysmakami :)

This time I want to show you some of my miniature Christmas cookies which I take to London for Kensington Dollhouse Festival :)


Dwa rodzaje ciasteczek w otwieranych pudełkach ze wstążką.
Two kind of mini cookies in a box with little red ribbon.



I znów ciasteczka, ale tym razem w innym pudełeczku.
And little cookies again, but this time in different type of  boxes.



A na koniec małe słoiczki wypełnione piernikami, albo cukierkami.
And some glass jars with gingerbread cakes or Christmas candies.


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...