piątek, 6 września 2013

Spinka nie byle jaka

Kiedyś była zwykłą, nudną spinką do włosów.
Nienoszona - bo za brzydka.
Niewyrzucana - bo przecież w idealnym stanie, więc szkoda wyrzucić...

Nie wiem, naprawdę nie mam pojęcia jak znalazł ją Nicpoń i jak szybko zdążył ją poprzeżuwać, obślinić i pogryźć. Ale wcale nie mam mu tego za złe, w końcu pies to najlepszy przyjaciel człowieka, a on wyświadczył mi przysługę :)
Obślinioną ozdobę wyrzuciłam, a zostawiłam tylko spinkową bazę. I od razu wzięłam się do roboty :)


Postanowiłam wykorzystać ją do zrobienia spinkowego mini-pikniku. A jest taka mała, o taka:




I gdybyście kiedyś, gdzieś zobaczyli pewną osobę z piknikiem na głowie, to na pewno to będę JA :)

3 komentarze:

  1. jeśli zobaczę osobę z piknikiem na głowie, to rozejrzę się czy nie idą za Tobą krasnoludki, bo trudno mi uwierzyć, że coś tak maleńkiego powstało przy pomocy ludzkich "paluchów".
    genialny piknik :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...